Czym jest zoofarmakognozja? Czy zwierzęta potrafią leczyć się same?

Aromaterapia i ziołolecznictwo dla psów i kotów

Zjawisko zoofarmakognozji to interesujący temat nawiązujący do obserwacji zwierząt i ich umiejętności samoleczniczych w naturze.

Jedne z najbardziej znanych dostępnych badań na temat zjawiska samoleczenia pochodzą od prof. Michaela Huffmana i jego zespołu. Wykazały one między innymi to, że samoleczenie może rozwijać się poprzez naśladownictwo. Opisuje on przykładowo samicę szympansa, która otrzymała imię Chausiku. Gdy zrywała ona pędy Vernonii i wysysała jego miąższ, by pozbyć się pasożytów jelitowych, wypluwała ich resztki na ziemię, a jej młode, zwane Chopinem, podnosiło je i także wkładało je sobie do ust. W ten sposób młode uczyło się kojarzenia danej rośliny z jej smakiem. Tego rodzaju obserwacji wśród prymatologów było mnóstwo.

Wnioski, do których doszli badacze obserwujący szympanse były takie, że zwierzęta te mogą zdobywać umiejętności samoleczenia, łącząc te trzy elementy: wrodzone skłonności, uczenie się przez skojarzenia i interakcje społeczne.

Paul Rozin z Uniwersytatu Pensylwania przeprowadził eksperymenty, które wykazały, że szczury posiadające niebobór witaminy B1 chętniej sięgały po nowe pokarmy, jednocześnie unikając znanych im rodzajów pożywienia, które tej witaminy im nie dotychczas nie zapewniły.

Badania te pokazały wyraźnie, że zwierzęta chore lub niedożywione dużo chętniej sięgają po nowe pokarmy i rośliny toksyczne niż zwierzęta zdrowe. Czasem, niestety – dokonując niebezpiecznych wyborów lub nie wyczuwając odpowiedniej dawki terapeutycznej. Zwierzęta zdrowe są dużo ostrożniejsze w podchodzeniu do nieznanych pokarmów. Zjawisko to jest opisywane przez naukowców jak neofobia, czyli lęk przed nowym. Próbując nowych pokarmów, zwierzęta dają sobie szanse na zbudowanie powiązań pomiędzy nowym pokarmem a ewentualnymi niebezpiecznymi konsekwencjami. W ten właśnie sposób uczą się stopniowo tego rodzaju pożywienia, który poprawia ich stan i samopoczucie.

Przełamanie neofobii jest bardzo ważne, jeśli zwierzę ma nauczyć się korzystania w celach samoleczniczych. Rośliny lecznicze są bowiem często gorzkie i odpychające i zwierzęta nie odczuwa potrzeby ich spożywania, unikając ich w swojej diecie. Naukowcy uważają, że dopiero silny stan chorobowy przełamuje zwierzę i zachęca do sięgnięcia po tego rodzaju rośliny. Jane Goodall w swojej książce „Seeds of Hope” dzieli się swoją obserwacją z szympansami (jak by mogło być inaczej!), którym podawała banany nasączone gorzkim antybiotykiem – tetracykliną. Zauważyła ona, że chore szympansy chętnie zjadały takie banany, jednak w momencie, gdy zdrowiały, odmawiały ich spożycia. Tak samo owce posiadające nadmiar pasożytów, chętniej sięgały po zróżnicowane rośliny w swojej diecie i chętniej włączały do niej te, posiadające substancje gorzkie.

 To samo obserwuję wśród psów, którym zioła oferowane są na zasadzie ziołowego bufetu – te, które przebywają na przetworzonej suchej karmie, dużo chętniej, ale też bardziej intensywnie korzystają z takich propozycji jak np. spirulina, która zapewnia potencjalnie brakujące w ich diecie składniki odżywcze i witaminy.

Czy jednak w kontekście naszych psów i kotów powinniśmy całkowicie zawierzać ich instynktowi?

Czy faktycznie każdy pies i kot potrafią w pełni korzystać z roślin leczniczych, dobierając odpowiednią dla siebie dawkę terapeutyczną?

 W mojej praktyce zdecydowanie widzę sporo niuansów na ten temat i nie jestem fanką całkowitego polegania na bufetach ziołowych u psów i kotów. Niektóre z nich doskonale korzystają w ten sposób z ziół, podczas gdy inne nie wykazują nimi zainteresowania nie dlatego, że nie potrzebują ich wsparcia, tylko dlatego, że nie potrafią z nich korzystać.

Owszem, wiele zwierząt korzysta z wrodzonych mechanizmów samoleczenia, jednak nie należy ignorować wagi, jaką posiada możliwość uczenia się tych zachowań od przedstawicieli swojego gatunku. Nauka poprzez kontakty społeczne i obserwację odgrywa ogromną rolę wśród zwierząt społecznych.

Niestety większość naszych psów i kotów nie ma takich możliwości. To nadal nie oznacza, że instynktownie nie są w stanie korzystać z roślin w celach samoleczniczych, jednak nie ulegajmy takim utopijnym przekonaniom, że KAŻDE zwierzę mocno przez nas udomowione potrafi samodzielnie w 100% sobie pomóc. Pamiętajmy, że doświadczone traumy, wysoki stres, w którym zwierzę żyje, udomowienie – to wszystko będzie miało wpływ na zahamowanie instynktów oraz przybranie masek i strategii, by w danym środowisku sobie poradzić.

Jeśli chciałabyś nauczyć się, jak bezpiecznie stosować zioła i aromaterapię u swojego psa i kota, zapraszam Cię do Akademii Holistycznego Ziołolecznictwa i Aromaterapii dla Zwierząt. Zdobędziesz się w niej mnóstwo praktycznej wiedzy, z pomocą której będziesz w stanie pomóc swojemu zwierzęciu (i sobie!) w powrocie do zdrowia – naturalnie.

 

 

Poprzedni wpis
Czym są hydrolaty i w jaki sposób wspierają nasze zwierzęta?
Następny wpis
Wysoki poziom histaminy a lęk i nadpobudliwość u psa
Menu